piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 1



Dzisiejszy dzień był piękny.
Ptaki szybowały w powietrzu bez najmniejszej przeszkody.
Hermiona właśnie wstała.
-Tak to był ten dzień. Dzień w którym znowu zobaczy swoich znajomych przyjaciół-pomyślała.
Dzisiaj miała jechać do Weasleyów. Do Molly która była jej jak druga matka. Do Rona jej
przyjaciela od serca i Ginny która była jej niczym siostra. Niestety Harry miał przybyć w połowie wakacji...
Dziewczyna ociężale wstała z łóżka i poszła do łazienki się wyszykować.
Nałożyła trochę tuszu na rzęsy ( otwierając przy tym usta),oraz lekko pomalowała
swoje pełne usta. Gdy ukończyła szykowanie się spojrzała w lustro.
Zobaczyła tam ładną i uśmiechniętą twarz, którą otulały bujne loki.
Zadowolona z efektu poszła się ubrać.
Założyła białą bokserkę, do tego czarne rurki.
Na szyję założyła łańcuszek który dostała od Ginny z okazji jej urodzin.
Gdy dziewczyna była gotowa zeszła na dół.
Czekały na nią naleśniki z truskawkami…
-Hermiono, czy jesteś już gotowa?- zapytał trochę zniecierpliwiony pan Weasley, lecz jego ton był i tak miły.
-Tak, tak już idę- odpowiedziała dziewczyna i zaraz już ich nie było…
*.*.*.*.*
Gdy szatynka pojawiła się w Norze od razu poczuła ten znajomy, swojski zapach.
Rozejrzała się lecz nikogo tam nie było oprócz Molly.
Ta widząc rozkojarzoną minę dziewczyny powiedziała:
-Kochaniutka, wszyscy prócz Freda który ma kare są nad jeziorem. Jeżeli chcesz możesz poczekać lub ja zawołam tego łobuza żeby cie tam zaprowadził.
-Jeżeli to pani i jemu nie zrobi kłopotu to pójdę z przyjemnością- odpowiedziała wreszcie.
Za chwilę kobieta zawołała swojego syna. Wytłumaczyła mu że ma zaprowadzić Hermionę nad jezioro ale on tam ma nie zostać.
Dziewczyna jeszcze trochę czekała na chłopaka i wyszli.
Przy drzwiach jego matka krzyczała:
Ona ma mi wrócić cała i zdrowa!
Szatynka lekko się uśmiechnęła. Szli tak jeszcze około 10 metrów w niezręcznej ciszy ale przerwał ją rudzielec.
-Więc jak na razie spędzasz wakacje Mionka?- zapytał
-Hm, niech pomyśle na razie minęły tylko dwa dni- powiedziała.
-Wiem ale jeszcze przed tobą wspaniałe miesiące ze mną-odpowiedział uśmiechając się łobuzersko.
-Ha ha z tobą?! Czy mi życie nie miłe?!- zapytała z udawanym przerażeniem.
Po długim marszu wreszcie zobaczyli zarys jeziora, lecz nikogo nad nim nie było.
-Chyba nasi przyjaciele poszli do starego domku na drzewie, który jest niedaleko.
-Ale ja tak bardzo chciałam się w nim wykąpać-powiedziała szatynka z rozpaczą
w głosie.
Chłopak się nie odezwał.
Szedł dalej z szatynką, do domku na drzewie gdzie pewnie było jego rodzeństwo.
-A właściwie za co dostałeś ta…. Aaaaaaaa! –rozległ się głośny krzyk.
I potem nastąpiła ciemność dla szatynki. Dziewczyna idąc niedaleko
rudzielca wpadła do jakiejś dziury, która była głęboka i stroma.
-Mionka nic ci nie jest?!- wołał przeraźliwie chłopak.
-Chyba nie.. ale lekko boli mnie głowa.-odpowiedziała
Hermiona.
Dziewczyna znajdowała się w ciemnej, wilgotnej i stromej dziurze.
Jakoż dziewczyna miała na sobie strój kąpielowy
jej cało dygotało.
Fred bez namysłu chcąc uratować przyjaciółkę brata,
Wskoczył za nią do tej dziury.
Spadając, przypadkowo kopnął ja w brzuch.
-Aaaał !!!! – krzyknęła dziewczyna- Boże, dlaczego ty jesteś taki bezmyślny?!
-Miona o co ci chodzi? Przepraszam że cie kopnąłem ale to naprawdę nie było celowo-
Powiedział robiąc niewinne oczka.
-Grrrrrr mi nie chodzi o to-rzekła- mogłeś kogoś zawołać, nie wiem wziąć jakiś sznur i
w ogóle a ty jak jakiś desperat musiałeś tu wskoczyć.
-No wybacz ale telepiesz się cała z zimna-powiedział trochę obrażonym głosem- chcesz moją bluzę?
Szatynka nie odpowiedziała mu nic. Spojrzała tylko w jego oczy i wzięła bluzę.
Nastolatkowe krzyczeli kilka razy pomocy, lecz
Ich starania poszły na marne.
Mijały minuty ale każda z nich wydawała się długą i bezcelowa godziną.
W końcu Hermiona zwarzyła jakiś korytarz,
Albo raczej tunel,
który nie wiadomo gdzie prowadził.
-Ej co jest w tym tunelu?- zapytała
-O ile się nie mylę ten tunel prowadzi do ogródka nowy- powiedział najspokojniej w świecie rudzielec.
-Że co?! Wiesz o nim cały czas?! –Hermiona nie mogła w ogóle zrozumieć zachowania chłopaka.
-Miona nie krzycz na mnie! Zapomniałem ok.? nie róbmy z tego jakiejś afery-powiedział
oburzony-idziemy tym tunelem?
Dziewczyna znacząco pokiwała głową.
Chociaż widok Hermiony rozwścieczonej to był dla niego teraz najładniejszy
widok na świecie.
Szatynka poszła jako pierwsza.
Szli albo raczej lekko się czołgali już całkiem długo.
Po pewnym czasie
Hermiona już nie miała więcej siły.
-Zrobimy sobie przerwę?- zapytała z nadzieją
-O ile dobrze pamiętam za kawałek jest
( za kilka metrów ale było tak ciemno ze nie było prawie nic widać)
większy korytarz i takie małe jeziorko- powiedział- więc
za chwile będzie jakaś przerwa albo chociaż na nią miejsce.
Szli tak jeszcze kawałek aż im oczom ukazało się małe jeziorko.
Hermiona pożerała je wzrokiem.
Było takie piękne, takie magiczne…
Lekko połyskiwało
A na nim się unosiły lilie wodne.
Dziewczyna tylko usiadła.
Nic nie mówiła. Była oczarowana tym cudnym małym
Widoczkiem.
Obydwoje myśleli o swoich wakacjach.
Czy będzie więcej tego rodzaju przygód?
Tego nikt nie wiedział.
-co to właściwie za tunel?- zapytała szatynka.
-Wraz z bratem kiedy byliśmy mali chowaliśmy się tu przed mamą-odpowiedział z szerokim
uśmiechem chłopak.
*.*.*.*
Gdy dochodzili już do wyjścia
Ktoś je sam otworzył.
Ukazał się przez nie
George który pogwizdał jak ich tam zobaczył i zawołał:
-Mamo znalazłem ich!
Gdy cała trójka wyszła z tunelu pani Weasley była zła na Freda ze
„zaprowadził Hermione do tak niecywilizowanego miejsca”
Fred oczywiście dostał dłuższą kare
a Hermiona poszła do jej i Ginny pokoju…..

6 komentarzy:

  1. Hermiona zwarzyła jakiś korytarz? xd
    Rozdział super!
    Poprostu czekam na więcej i zapraszam do mnie <3
    K.M.

    OdpowiedzUsuń
  2. ginny-harry-forever.blogspot.com/ zapraszam na mojego bloga. :) ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na więcej. :D
    Błagam, dodaj. :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś nominowana przeze mnie do The Versatile Blogger wiecej u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń